
Polskie społeczeństwo interesuje suto zastawiony stół, a nie okrągły - miał powiedzieć przed dwudziestoma laty jakiś prominentny działacz komunistycznej władzy.
Może to był sam Mieczysław F. Rakowski - ostatni pierwszy sekretarz KC PZPR, a może Alfred Miodowicz – przywódca, jak to się ładnie wtedy mówiło, reżimowych związków zawodowych. Okrągły Stół udał się w sumie Polakom, bo i przy nim ustalono, że będą prawie wolne wybory i już nic tak nie będzie, jak było do 1989 roku…
Z perspektywy czasu różnie się ocenia ten stół. Dobrze, bo dał początek wielkim zmianom ustrojowym, źle, bo dla niektórych było to dogadanie się elit: starej i nowej ponad głowami społeczeństwa.
Jaki będzie ten piłkarski Okrągły Stół? Potężny sponsor polskiego klubowego futbolu, telewizja Canal+, zaprasza 5 grudnia do wielkiej debaty. Już gdzieś to słyszałem, gdzieś czytałem… Kwestia nazwy. Raz to była akcja ,,Dokąd toczysz się polska piłko?” (nawet nie pamiętam, jaka gazeta to prezentowała), a raz gwiazdor telewizyjny sfrustrowany kolejnym nieudanym występem naszych Orłów pytał z nieukrywaną troską ,,Co zrobić, żeby było lepiej? Potrzeba zmian…”. Jakoś to specjalnie nie wzruszało obserwatorów piłkarskiego życia w Polsce. Byle do kolejnego meczu reprezentacji, byle do awansu do finałów mistrzostw świata czy Europy. Wtedy nikt nie myślał o jakichś okrągłostołowych debatach. Bo media ,,pompowały” jak trzeba reprezentację, szaleństwo udzielało się selekcjonerom, którym nagle marzyły się medale, a tzw. szary kibic łykał to wszystko gotów na wielkie mecze i sukcesy, kompletnie nieprzygotowany na porażki i klęskę. Tak, w tym jesteśmy dobrzy i zgodni. W gadaniu i budowaniu iluzji. Szable w dłoń i jazda podbić Koreę, Niemcy, czy Austrię. Kochamy przy piwie rozprawiać o naszych, z każdą kolejką jest lepiej i weselej. A potem jest ból i kac. Wstyd, upokorzenie i jazda! Zabić, zwolnić selekcjonera, wywalić prezesa i spalić ,,cały ten PZPN”. Wczorajsze gazety wysyłające po złoto i srebro, dzień po klęsce drukują klepsydry, lamentują i chyba trafiają w dusze Polaków. No bo obudzić się na kacu i dać się ponieść frustracji, wylać żółć w internecie, w rozmowach z bliźnimi - to potrafimy jak mało kto.
Mało (albo wcale) kogo obchodzą racjonalne argumenty, bo do racjonalnej dyskusji nie dochodzi. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje.
Czy my w ogóle potrafimy spokojnie rozmawiać o piłce? Nie ma w nas piłkarskiej namiętności Włochów czy Hiszpanów, pasji Anglików. Jest za to stała porcja szamba, którą można wylać na adwersarzy w środowisku.
Nawet rozumiem, szefa Canal+ Polska, Bernarda Le Guerna. Sprawia wrażenie dynamicznego i wiedzącego, czego chce menedżera. Przekaz jego pomysłu na 5 grudnia jest jasny i prosty: C+ jako potężna firma telewizyjna od kilkunastu lat inwestuje w polską piłkę i jest zaniepokojona sytuację, w jakiej się nasz futbol znalazł. Dlatego trzeba rozmawiać i znaleźć sposób na poprawienie sytuacji. Powiecie: promocja stacji i wszechobecny dziś ,,piar”. Też prawda. Ale nie chcę przyłączać się do tych , którzy uważają, że to tylko tani chwyt propagandowy. Pracowałem w tej stacji osiem lat i wiem, jak dobrze tam się liczy pieniądze i szacuje zyski. Francuska stacja kodowana przed piętnastoma laty miała pomysł na stworzenie dobrego produktu telewizyjnego. Z trudem, bo z trudem, ale to się udawało i udaje, mimo wszystko. Gorzej z klubami – partnerami. Im ciągle mało… Niech C+ daje forsę a my z tym poradzimy. Przed laty jeden z prezesów z południa Polski mówił z bezczelną szczerością : ,,Musimy spokojnie i sukcesywnie doić ten Canal. Jak krowę, ale ostrożnie, żeby nam te bydlątko nie zdechło…” Lepiej by tego nie ujął sam Maciej Boryna.
Jest pewne, że strona klubowa zawsze chce mieć suto zastawiony stół. Ale pogadają wszyscy rzetelnie. Nie wykluczam bicia się w piersi i podjęcia jedynie słusznych decyzji. Ba! Może dojść nawet do przyjęcia tez, które dwa tygodnie później na zjeździe PZPN będzie można przedstawić. A jeśli dyskusja ma przebiegać w stylu tekstów, jakie zamieszcza na drugiej stronie ostatnio ,,PS” to będzie i strasznie, i śmiesznie. No, może polemika Lato Grzegorz – Greń Kazimierz rozgrzeje wszystkich do białości…
I pomyśleć, że wszystko przez Leo Beenhakkera. Wygrywa eliminacje mistrzostw świata i nie ma żadnego Okrągłego Stołu. Poważnie!