Niedziela, 5 lutego 2012 r.

Wydarzenia

Janusz Panasewicz


Nazywam się Janusz Panasewicz. Sytuację w piłce obserwuję od kilkudziesięciu lat. Mam przyjemność publikować moje przemyślenia na łamach „Magazynu Futbol”. Chcę za pomocą skromnego „pióra” zachęcić Was do zrozumienia piłki w taki sposób, w jaki ja ją pojmuję jako muzyk.

Janusz Panasewicz

Hotel Polska

30-10-2010

Spotykam niedawno menedżera i mówi: "słuchaj, PZPN do Ciebie dzwonił". "Kto?" - robię wielkie oczy. Okazało się, że dostałem propozycję zagrania dla nich koncertu. Chyba chcą mnie wybadać, co ja jestem za gość, że tak po nich jadę bez przerwy. Sorry Winnetou, ale nie ma szans...

Nieustraszeni łowcy głów

30-09-2010

Ciekaw jestem, co to będzie, gdy Legia zagra niedługo z "Jagą". Bo stolica piłkarskiej Polski nazywa się w tej chwili Białystok! Tak, tak. Spójrzcie na "Franka", "Grosika", Kupisza. Rewelacja! Szczególnie ten ostatni jest ciekawy. Lewa, prawa, lewa, prawa. Zasuwa jak harpagan.

Martwy postój

31-08-2010

Mówimy, że budujemy, a tak naprawdę wszystko rozpieprzamy. To są Alternatywy 4. Ludzie się starzeją, a oni bez przerwy budują. Ewidentna wiocha. Dziwię się, że nikt jeszcze nie odwrócił się od nich plecami.

Giga giganci

01-08-2010

Oprócz Hiszpanii największym wygranym mundialu są Niemcy. Postawcie sobie obok Schweinsteigera i faceta o nazwisku Khedira. Adolf pewnie w grobie się przewraca. Śniło mi się zresztą, że na chwilę otworzył oczy, zajarał cygaro, spojrzał na reprezentację i upadł.

Kryzysowa narzeczona

01-07-2010

Fajnie, że jest 30 kamer i latająca kamera na sznurku, ale na prawdziwym kibicu nie robi to wrażenia. On chce ciekawej merytorycznej otoczki. No, ale telewizja reżimowa ma swoje reżimy. Musimy się do tego przyzwyczaić. Komentatorzy są jacy są, ale przynajmniej jest zabawnie.