Środa, 8 września 2010 r.

Wydarzenia

Janusz Panasewicz


Nazywam się Janusz Panasewicz. Sytuację w piłce obserwuję od kilkudziesięciu lat. Mam przyjemność publikować moje przemyślenia na łamach „Magazynu Futbol”. Chcę za pomocą skromnego „pióra” zachęcić Was do zrozumienia piłki w taki sposób, w jaki ja ją pojmuję jako muzyk.

Janusz Panasewicz

Martwy postój

31-08-2010

Mówimy, że budujemy, a tak naprawdę wszystko rozpieprzamy. To są Alternatywy 4. Ludzie się starzeją, a oni bez przerwy budują. Ewidentna wiocha. Dziwię się, że nikt jeszcze nie odwrócił się od nich plecami.

Giga giganci

01-08-2010

Oprócz Hiszpanii największym wygranym mundialu są Niemcy. Postawcie sobie obok Schweinsteigera i faceta o nazwisku Khedira. Adolf pewnie w grobie się przewraca. Śniło mi się zresztą, że na chwilę otworzył oczy, zajarał cygaro, spojrzał na reprezentację i upadł.

Kryzysowa narzeczona

01-07-2010

Fajnie, że jest 30 kamer i latająca kamera na sznurku, ale na prawdziwym kibicu nie robi to wrażenia. On chce ciekawej merytorycznej otoczki. No, ale telewizja reżimowa ma swoje reżimy. Musimy się do tego przyzwyczaić. Komentatorzy są jacy są, ale przynajmniej jest zabawnie.

Latać może każdy

02-06-2010

Największy przegrany sezonu to Legia. Totalne dno. Reklamówki ze Strejlauem mogą sobie wsadzić gdzieś. Jestem kibicem od wielu lat i karnetu na nowy stadion nie kupię na pewno! Po co tam iść? Na co?

Tango stulecia

04-05-2010

Jak patrzę na kogoś takiego, to przypomina mi się Henio Brzozowski, gdzieś z Armii Krajowej, z podwórka. Graliśmy czterech na czterech. Nie chodziło o to, żeby walczyć łokciami, wyprzedzać kogoś na siłę. Nie! Każdy szukał tego jednego zwodu, balansu ciała.