
Mówimy, że budujemy, a tak naprawdę wszystko rozpieprzamy. To są Alternatywy 4. Ludzie się starzeją, a oni bez przerwy budują. Ewidentna wiocha. Dziwię się, że nikt jeszcze nie odwrócił się od nich plecami.
Patrzę na to, co się ostatnio dzieje z polską piłką i nie mogę uwierzyć. Myślałem, że już nic mnie tutaj nie zaskoczy, a tu proszę. Jest gorzej niż rok temu. Wkurzył mnie przede wszystkim Lech. Jak można zaczynać walkę o Ligę Mistrzów bez napastników? Gdzie był Rudnevs, gdy grali ze Spartą? Nie zgłosili go, bo pili jeszcze szampana po sprzedaży Lewandowskiego? To jest właśnie Polska. Nie Wielkopolska, tylko Polska. Od pół roku wiedzieli, że facet odejdzie. Myślałem, że Poznań to trochę inna mentalność, ale nie! Wszyscy są tacy sami. Zaczynają o mnie mówić fajnie, to od razu oddaję połowę składu. Powtarzamy te same błędy i nie wyciągamy wniosków. A przecież to takie proste!
W polskich zespołach denerwuje mnie to, że w ogóle niczego nie przewidują. Byle nachapać się za transfery, a jutro jakoś to będzie. Już w maju wiedziały, że zagrają w pucharach i nie zrobiły niczego, by się odpowiednio przygotować. Zresztą to jakieś nieporozumienie, że zaczynamy ligę w momencie, gdy wszystko jest już pozamiatane. Nie można było rozpocząć rozgrywek w lipcu? W stosunku do większości lig świata robimy wszystko na odwrót. No i potem też na odwrót gramy w piłkę. W kółko opowiadamy o jakimś ładowaniu akumulatorów i szykowaniu formy. To jest system, w którym najfajniejsze mecze pojawiają się wtedy, gdy runda dobiega do końca. Przypomina mi to trochę boksera. Pierwsze rundy pochodzi, popyka trochę, a nokautujący cios zada w ostatniej rundzie. Właśnie ruszyły największe ligi świata i już widzimy, że od razu jest ogień. U nas nie - my jesteśmy na etapie wejścia w sezon, który skończy się mniej więcej na przełomie października i listopada. I tak jest od lat. Zero jakiejkolwiek reakcji. Świat ucieka, a my stoimy i ładujemy akumulatory.
Więcej w "Magazynie Futbol"

Zgadzam się w stu procentach! Ale co zrobić?