Niedziela, 5 lutego 2012 r.

Wydarzenia

Janusz Panasewicz


Nazywam się Janusz Panasewicz. Sytuację w piłce obserwuję od kilkudziesięciu lat. Mam przyjemność publikować moje przemyślenia na łamach „Magazynu Futbol”. Chcę za pomocą skromnego „pióra” zachęcić Was do zrozumienia piłki w taki sposób, w jaki ja ją pojmuję jako muzyk.

Janusz Panasewicz

Giga giganci

01-08-2010

Oprócz Hiszpanii największym wygranym mundialu są Niemcy. Postawcie sobie obok Schweinsteigera i faceta o nazwisku Khedira. Adolf pewnie w grobie się przewraca. Śniło mi się zresztą, że na chwilę otworzył oczy, zajarał cygaro, spojrzał na reprezentację i upadł.

Viva Espana! W końcu wygrał futbol. Rozmawiam ostatnio z jednym Brytyjczykiem i mówi: „Proszę pana, jak w tej drużynie na ławce siedzi Fabregas z Torresem, to ja nie mam pytań. Ta drużyna jest kosmiczna!”. Podpisuję się pod tym dwoma rękami. Żałuję jedynie, że finał był jakiś taki przeciętny. Ale to już wina Holendrów. Dlaczego nie poszli z Hiszpanami na wymianę? Nawet, jeśli przegraliby 0:6 jak Smuda, to i tak byliby wicemistrzem, ale chociaż zostawiliby sobie wrażenie drużyny, która liczy się z kibicem, która chce atakować. Przecież Sneijder, Robben czy van der Vaart to nie są piłkarze palcem robieni! Umieją grać ofensywnie, technicznie. No, ale trener van Marwijk wybrał inaczej.

Trzy razy oglądałem finał. Holendrzy mieli jeden plan: połamać Hiszpanów w drugiej linii. Nie rozumiem tego. Te wszystkie sukcesy Mourinho najwyraźniej sprawiły, że teraz wszyscy grają jakoś taktycznie. Dominuje myślenie: jak tu tym fajnym piłkarzem przeszkodzić w grze. Idiotyzm. Jeżeli tak rozumiemy futbol, to mam go gdzieś. Holandię zapamiętam, jako drużynę grającą chamsko w finale i przeciętnie przez cały turniej. Grupowy mecz z Danią był jednym z najgorszych, jakie w życiu widziałem. Żelbet Końskie - Izolator Boguchwała. To, co wyprawiał w RPA van Bommel to była żenada. De Jong to samo - facet z ksywką „ćwiczyłem z bratem ciosy karate”. Ostatnio widziałem, gdzieś rozmowę z sędzią Webbem i padło pytanie: „Panie, pan jest policjantem. Gdyby do takich rzeczy dochodziło na ulicy, to pierdziel gwarantowany. A tutaj nawet czerwonej kartki nie dostał”.

Więcej w "Magazynie Futbol"

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze opinii. Masz okazję by Twój głos pojawił się tutaj jako pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!
* - pola wymagane