
Spotykam Andrzeja Placzyńskiego, tego co pompuje w polską piłkę pieniądze. I on mówi: „Znowu Paweł pijesz!”.
Znowu? A czy ja kiedykolwiek przestałem? A czy jest to zabronione? No nie, żartuję. Tak jak czasem Janek Tomaszewski, że trzeba pić, bo na trzeźwo nie da się na to wszystko patrzeć. Ale, hm, tak z nudów obejrzałem na youtube pamiętny mecz z Wembley. Jezus Maria, przecież Tomek miotał się w polu karnym jak ten przysłowiowy Żyd po pustym sklepie! Anglicy grali mu za plecami. Tylko w ostatniej minucie dwa razy wybita piłka z pustej bramki. No, a taka po tej kiepskiej grze została legenda.