Niedziela, 5 lutego 2012 r.

Wydarzenia

Aktualne wydanie

Rekordy po polsku

4,5 miliona euro za piłkarza sprzedanego do zachodniej ligi. 2,3 miliona wydane na zakupy przez drużynę ekstraklasy. Milion za piłkarza przechodzącego z jednego do drugiego polskiego klubu. 700 tysięcy euro za podpis złożony na kontakcie przez byłego internacjonała...

Fragment artykułu:
Nie ulega wątpliwości, że minione okno transferowe na polskim rynku było absolutnie rekordowe w historii naszej kopanej. Gorące transferowe lato rozgrzało do białości pasjonatów futbolu. Wiadomości z polskiej giełdy piłkarskiej z powodzeniem wypełniły sezon ogórkowy, dostarczając codziennie pożywkę dla spragnionych sensacji kibiców. Wprawdzie naszemu marcato daleko jeszcze do zachodniego czy też kaprysów rosyjskich i ukraińskich oligarchów, ale wyraźnie widać tendencję wzrostową - polskie kluby obracają coraz większym kapitałem, dokonują poważnych inwestycji w sportową stronę zagadnienia, śmielej wydają pieniądze na nowych graczy, kuszą ich coraz wyższymi kontaktami. A wszystko po to, by bardziej przyciągnąć uwagę fanów, wzbudzić zainteresowanie nowych kibiców. I żeby piłkarski biznes kręcił się w najlepsze. W Polsce wreszcie zaczęto zdawać sobie sprawę, że głośne transfery, nowe gwiazdy na stadionach nakręcają koniunkturę.

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Na razie więc musimy się zadowolić wzmocnieniami na miarę Artura Sobiecha, gasnącymi gwiazdami klasy Euzebiusza Smolarka, Macieja Żurawskiego czy Artura Wichniarka, a w najgorszym razie ścierpieć buble typu Alejandro Cabral, Milan Jovanić czy Gordan Bunoza.

W polskiej rzeczywistości system transferowy od lat opierał się na jak najkorzystniejszym sprzedaniu za granicę najwartościowszych graczy i wypełnieniu dziur w składzie za część uzyskanych z tej sprzedaży środków. Regułą było, iż w miejsce odchodzącego nigdy nie sprowadzono bardziej klasowego czy choćby perspektywicznego piłkarza (co zrozumiałe, bo przecież na zakupy przeznaczano tylko część tego, co uzyskano ze sprzedaży). Siłą rzeczy więc osłabiano zespół przed kolejnym sezonem i startem w europejskich pucharach. Nie inaczej postąpiono tego lata w naszej eksportowej czwórce: Lechu Poznań, Wiśle Kraków, Ruchu Chorzów i Jagiellonii Białystok.

Więcej w "Magazynie Futbol"

Kluby kibica

Użytkownicy