Niedziela, 5 lutego 2012 r.

Wydarzenia

Aktualne wydanie

Wschód nam odjechał

- Nie ma już słabych drużyn, po prostu poziom się wyrównał - czasami można odnieść wrażenie, że recytacja tej formułki jest jednym z warunków do otrzymania licencji UEFA Pro w Polsce. Nasi trenerzy powtarzają ją do znudzenia, szczególnie na przełomie lipca i sierpnia. Ostatnio słyszeliśmy ją z ust Waldemara Fornalika przed batalią z Szachtiorem Karaganda i po wstydliwych remisach z Maltańczykami, później ze strony Jacka Zielińskiego po porażce z Interem Baku, a na koniec posłużył się nią także Henryk Kasperczak po blamażu z Karabachem Agdam. My patrzymy na to nieco inaczej. Po prostu Europa nam odjeżdża. Także ta na wschód od Bugu.

Fragment artykułu:
Co roku powtarza się ten sam scenariusz. Rozbudzone nadzieje kibiców, obiecanki prezesów o wzmocnieniach, wertowanie list z potencjalnymi rywalami w kolejnych rundach eliminacji i wyliczanka: Anderlecht za mocny, Bazylea też, ale już Dinamo Zagrzeb czy Partizan Belgrad są spokojnie do ogrania. Trafiamy na nich i mamy z górki. Tymczasem przyjeżdżają drużyny z Estonii, Azerbejdżanu czy z innego państwa, którego piłkarskie tradycje wzbudzają raczej salwy śmiechu, niż wyrazy uznania, i ogrywają naszych, wywołując ogromną sensację. Ale do czasu. Jeżeli tendencja kompromitacji naszych drużyn w europejskich pucharach się utrzyma, to już niedługo podobne wpadki będziemy uznawać za normę.

Na razie jesteśmy na etapie szukania wymówek. A to, że jest za gorąco, a to znowu, że liga startuje zbyt późno. Ale kłam tej drugiej teorii zadał ostatnio Aris Saloniki, który choć rozgrywki ligowe zaczyna dopiero w ostatnim tygodniu sierpnia, to losy dwumeczu z Jagiellonią rozstrzygnął już w pierwszych dziesięciu minutach spotkania w Białymstoku. - Słabość polskiego futbolu, to nie kalendarze - podkreśla Andrzej Iwan. - To młodzież - nabór i szkolenie. Podniecamy się, że na Euro 2012 powstanie pięć czy sześć stadionów, a tak naprawdę to wszystko jest odwrócone do góry nogami. Nawet Azerbejdżan ma jakiś model szkolenia, a nam niestety, wyrosło pokolenie graczy komputerowych - dodaje.

Z sezonu na sezon upadamy więc coraz niżej. Ogrywają nas zespoły nie tylko z naszej części Europy, ale i państw kaukaskich, czy nawet z Kazachstanu. Pomimo tego, co roku ignorujemy egzotycznych rywali na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Tymczasem od wielu z nich powinniśmy się uczyć.

Więcej w "Magazynie Futbol"

Kluby kibica

Użytkownicy