Pomocnik reprezentacji Polski i Borussii Dortmund już wielokrotnie udowodnił, że w zespole biało-czerwonych jest numerem jeden. Ale zwycięża nie tylko na boisku, także poza nim - grając na konsoli. Nic dziwnego, że to właśnie Błaszczykowski został twarzą najnowszej wersji kultowej już serii FIFA...
Fragmenty wywiadu:
- Właśnie rozpoczął się Twój czwarty rok w Bundeslidze. Masz jakieś specjalne plany czy oczekiwania?
- Nie, nic konkretnego. Okres przygotowawczy przepracowałem bardzo solidnie, więc czekam na niezły sezon. Chociaż zaczęliśmy niemrawo, bo od porażki z Leverkusen.
- W ostatnim sezonie zajęliście 5. miejsce. Powtórzyć to będzie bardzo ciężko.
- Też zdaję sobie sprawę, że powtórzyć ostatni rok będzie trudno, szczególnie, że zakwalifikowaliśmy się do fazy grupowej Ligi Europa. Mecze będą się nawarstwiać i na pewno pozostawią ślad na przygotowaniu fizycznym. Cóż, czeka nas bardzo ciężki okres.
- Lubisz grać w gry wideo?
- Gram często, a może nawet za często.
- Utarło się, że młodzi piłkarze zamiast czytać książki i studiować grają ciągle w gry na konsolach. Jak to skomentujesz?
- Jeżeli chodzi o moją osobę, to z racji tego, że jestem za granicą nie mogłem studiować. Próbowałem, ale się po prostu nie dało. A zamiast wychodzić na miasto i szaleć, wolę poleżeć w łóżku i pograć w piłkę. Na zgrupowaniach, kiedy odpoczywasz, można włączyć konsolę i pograć sobie w FIFĘ. Nie można jednak też przesadzać. I tu chciałbym zaznaczyć coś bardzo ważnego. Ci najmniejsi piłkarze zamiast na konsolach powinni walczyć na zielonej murawie. Kiedy będą profesjonalistami to będą mieli czas na gry, ale dziś zostańmy przy układzie siedem godzin na boisku, jedna przed komputerem.
- Jaką drużyną grasz najczęściej?
- Borussią. No i zawsze grę ustawiam tak, żebym był mistrzem Niemiec (śmiech).
Więcej w "Magazynie Futbol"
(Rzeszotary)