Poniedziałek, 21 maja 2012 r.

Wydarzenia

Aktualne wydanie

Opium dla mas

Jan Nowicki, wielki aktor i fan piłki nożnej opowiada, co go w futbolu cieszy, a co strasznie wkurza, dlaczego podziwia Guardiolę a gardzi Mourinho, czemu nie chodzi ostatnio na mecze i jaki wpływ na to mają prezes Lato oraz selekcjoner Smuda? Daje też odpowiedź na sakramentalne pytanie: co z tym Euro? Naprawdę warto poznać prawdziwe zdanie Wielkiego Szu o sztuce piłkarskiego kantu.

Fragment wywiadu:
- Pan, stary wielbiciel piłki, z pewnością nie może już doczekać się czerwcowego Euro?
- Och, tu pana zaskoczę. Światowy futbol, FIFA i UEFA, i wszystkie inne pokrewne organizacje - coraz bardziej się w tym utwierdzam - to chcąc nie chcąc nazwać tego inaczej - gangsterstwo! W każdym razie pachnie to nad wyraz mafijnie. To jest struktura, której może dokładnie nie jestem w stanie prześledzić, bo nie znam dokumentów, zapisów, decyzji, niemniej nosem czuję, że jest w niej coś nie w porządku. Nie może być przecież tak, żeby potężna organizacja, w którą jest wmontowanych tylu młodych ludzi grających, mających nadzieję, a również ogromne pieniądze, nie mogła być kontrolowana przez władze państwowe. Jest to nad wyraz sprytnie wymyślone. Jeżeli czytam, że pan Platini grozi, że odbierze nam mistrzostwa Europy, gdyby do PZPN wszedłby kurator, to pierwszą rzeczą, na której mnie by zależało, jako normalnemu człowiekowi, byłoby nie wziąć udziału w tych mistrzostwach. Nie można przecież poddać się szantażowi. Bo poza stadionami, które powstają absurdalnie, jeden obok drugiego, jak choćby w Warszawie, i nie wiem, jak potem będą utrzymane, kto będzie łożył na nie pieniądze, nic nam to Euro nie da. A już na pewno nie poprawi sytuacji w naszej piłce, nie przewietrzy PZPN-u, nie podwyższy poziomu piłkarstwa w naszym kraju, nie przekona niezainteresowanych czy niezdecydowanych do piłki. Jesteśmy bowiem narodem, który z całą pewnością nie powinien uprawiać tej dyscypliny.

- Jak to? Przecież mieliśmy Orły Górskiego, czy późniejsze sukcesy drużyny Antoniego Piechniczka.
- To tylko potwierdza regułę. Przypadki, które bywają od czasu do czasu, tylko zaświadczają o tym, że nie ma tutaj ani tradycji, ani szkolenia, ani charakteru. To wszystko nie leży we krwi Polaków. Jeżeli ja, stary kibic, do tej pory zachwycam się meczem z Portugalią, kiedy nawet nie poszedłem na premierę mojego filmu w Łodzi, tylko wymknąłem się, żeby zobaczyć to spotkanie, czego zresztą nie żałuję, to coś jest nie tak z tą naszą piłką. Przecież od tego czasu minęło już pięć lat. Gdzie są bohaterowie tamtego widowiska? Co się stało choćby z takim Bronowickim? Najpierw jakaś Serbia, teraz czwarta liga czy coś takiego. To się wszystko w okamgnieniu rozleciało. Jeżeli nie ma powtarzalności, to co to za aktor, co to za skrzypek, co to za piłkarz? A najbardziej wkurza mnie to, co się dzieje wokół piłki w ogóle, światowej, w tym i polskiej. To jest takie działanie na zasadzie dilerów narkotykowych. Wmawia się nam, że to jest piękne, że to jest sport narodowy, że to jest sport walki, że to jest sport najprostszy, że Orły Górskiego, itd. Rzygać się chce, jak ciągle powołują się na te Orły Górskiego. To było, minęło. Teraz się liczy to, co jest dzisiaj. Mnie się to nie podoba, bo uwłacza to mojej inteligencji, to co mówią o piłce, te wszystkie podwójne krycia, pressingi, podwajania, krótkie czy długie podania, ta cała filozofia futbolu, szachy na boisku. To jest na dobrą sprawę zawracanie głowy, bo to wszystko zostało skompromitowane przez Barcelonę.

Więcej w "Magazynie Futbol"

Kluby kibica

Użytkownicy