Cezary Wilk, kapitan Wisły Kraków, następca Radosława Sobolewskiego w roli defensywnego pomocnika, chce w Lidze Europy iść za ciosem. Po awansie mistrzów Polski z trudnej grupy, wierzy, że wiosną Białej Gwieździe będzie łatwiej zarówno w pucharach, jak i ekstraklasie. Czuje, że zagra na Euro 2012 i wcześniej czy później wyląduje w Premier League, bo to rozgrywki dla niego!
Fragment wywiadu:
- Łatwo Panu żyć w Krakowie? Jest Pan przecież rodowitym warszawiakiem.
- Nie mam z tym problemu. Chociaż na stałe nie wyprowadziłbym się z Warszawy, do której kiedyś na pewno wrócę. Nie spotykam się z niechęcią. Warszawiak dobrze czuje się w Krakowie i odwrotnie.
- Mówił Pan kiedyś, że gdyby nie został piłkarzem, to chciałby być biznesmenem i chodzić pod krawatem jako szef. Skąd to zainteresowanie biznesem?
- Nie mam pojęcia. Wewnętrznie czuję, że taka funkcja by mi odpowiadała. Nie wiem, czy wytrzymałbym jako biznesmen dzień czy dłużej, ale możliwe, że sprawdziłbym się i pod krawatem.
- Wprawdzie uczył się Pan w szkole sportowej na Konwiktorskiej i skądinąd bliżej Panu było do Polonii Warszawa, ale czy w skrytości ducha nie marzył Pan o występach w Legii?
- Nie, odkąd tata posłał mnie do szkółki piłkarskiej przy Konwiktorskiej, to zawsze bliska sercu była mi Polonia. Byłoby nie fair w stosunku do samego siebie, gdyby było inaczej.
Więcej w "Magazynie Futbol"
(Kraków)
(Czarna Woda)
(Pleszew)
(Gdańsk)
(Chrzanów)