Śmierć na boisku Marca-Viviena Foe, czy Miklosa Fehera wstrząsnęła całym piłkarskim światem. Ale tragedia, która wydarzyła się podczas meczu towarzyskiego w futsalu, w Brazylii to zupełnie coś nowego. A wszystkiemu winni organizatorzy, którzy nie potrafili przygotować dobrze parkietu.
Parkietu? A co ma do tego parkiet? Zapytacie… W tym przypadku miał akurat ogromne znaczenie. Jeden z zawodników, a konkretniej Robson Rocha Costa zrobił wślizg i kawałek drewna wbił mu się w brzuch! Co prawda pechowiec jeszcze opuszczając halę na noszach był świadom wszystkiego. Ale drugiego dnia zmarł w szpitalu!
Cała Brazylia jest w szoku. - Widziałem, jak upada i wyje z bólu. Na początku nie wiedziałem co się stało. Kiedy podszedłem bliżej i to zobaczyłem zrobiło mi się słabo - wspominał Carlinhos, jego kolega z drużyny. Bedeu Fernandes również był wstrząśnięty. - Nigdy w życiu, jako sportowiec, trener i nauczyciel nie widziałem czegoś takiego. To niesamowite, jak kawałek drewna może wbić się w ciało piłkarza i go zabić - mówił były trener futsalu.
Ten tragicznie skończony mecz towarzyski zarejestrowało kilka kamer. Zobacz:
1. Wślizg
2. Już po wypadku
(Kleszczewo Kościerskie)