Posiadł dar od Boga - piłka się go słucha i zawsze mógł z nią zrobić co chciał. Przepustką był udział Janusza Chomontka w programie „Piłkarska kadra czeka”. - Żonglowanie stało się moim sposobem na życie - mówi. Zobacz w akcji rekordzistę Guinessa.
17 rekordów, występy przed kibicami z Hiszpanii, Niemiec i Francji, słowa uznania od Diego Maradony. Wszystko zmieniło się po występie w telewizji, gdzie wprawił telewidzów w zdumienie... żonglując. Nogą, głową, czym popadnie. Z pasją, z wielkim zapałem, z ogromnym zaangażowaniem. Setki, tysiące razy piłka z gracją odbijała się od jego ciała. Zawsze miał nad nią pełną kontrolę. Fenomen! Dzięki temu zyskał sławę, która dzisiaj lekko przyblakła.
- Szkoda, że nie urodził się trochę później, bo może dziś zarobiłby więcej? - zastanawiał się w rozmowie z „Magazynem Futbol” Adam Gocel, człowiek, który odkrył Chomontka. On jednak jest bardzo zadowolony ze swojego życia. - Dzięki żonglowaniu mam wszystko, czego potrzebuję. Niczego nie żałuję - mówił nam Chomontek.
Obecnie robi show na zamówienie. - Jestem zawodowym żonglerem. Jestem niezawodny. Nie to, co nasi piłkarze i selekcjoner. U mnie nie ma lipy, słowa dotrzymuję - twierdzi żongler.
(Kraków)
(Czarna Woda)
(Pleszew)
(Gdańsk)
(Chrzanów)