Carlo Cudicini przeżył w drodze na trening makabryczny wypadek motocyklowy i ze złamanymi nadgarstkami i miednicą trafił do szpitala. Czy wróci jeszcze na boisko? Nie wiadomo. Ale menedżer Tottenhamu Hotspur uważa, że jego podopieczny i tak powinien się cieszyć, że w ogóle uszedł z życiem.
- Jestem wdzięczny Bogu, że nie złamał sobie kręgosłupa, karku i że w ogóle przeżył. Odetchnąłem z ulgą - mówił Harry Redknapp w rozmowie z dziennikarzami The Sun. - Nawet nie wiedziałem, że ma motor, bo kluby zazwyczaj nie zgadzają się, aby ich piłkarze na nich jeździli. Ale to nie czas, aby o tym myśleć. Życzymy mu jak najszybszego powrotu do zdrowia - dodał.
Lekarze opisali jego stan, jako stabilny, ale czy będzie mógł jeszcze wrócić do bramki Tottenhamu Hotspur? Czas pokaże…
Do wypadku doszło w czwartkowy poranek. Piłkarz uderzył swoim BMW R1200 GS w Forda Fiestę. Kobieta z dzieckiem, którzy jechali samochodem wyszli z tego cało. Na miejsce zdarzenia był również wezwany helikopter pogotowia. Jak się jednak później okazało, nie był potrzebny.
(Kraków)
(Czarna Woda)
(Pleszew)
(Gdańsk)
(Chrzanów)